Psycholog – stwórz swoje miejsce pracy!

Zapraszam Was na gościny wpis Madzi, która jest psychologiem i pokaże Wam, że ten zawód ma o wiele więcej możliwości, niż nam się wydaje.


autor zdjęcia: Anna Kurgan

Cześć, jestem Magda Widłak-Langer i dzięki uprzejmości Dagmary, opowiem Ci o tym, jak doszłam do tego, że zawodowo zajmuję się wspieraniem ludzi w podnoszeniu jakości ich życia, a co za tym idzie pomagam im dbać o własne szczęście. Wiem jak górnolotnie to brzmi (w języku angielskim, jest to bardziej do przyjęcia), mam jednak nadzieję, że zostaniesz ze mną.

 

Moje początki

Moja droga była inna niż większości osób. Już w siódmej klasie szkoły podstawowej wiedziałam co chce robić w życiu. Kontakt z ludźmi i niesienie im pomocy – tak widziałam swoją przyszłość.

Od dzieciństwa fascynował mnie człowiek, relacje i wszelkiego rodzaju mechanizmy społeczne. Myślę, że w dużym stopniu wynikało to z tego, że moja mama jest pedagogiem, a nasz dom był zawsze otwarty. Pamiętam kilkugodzinne rozmowy, którym przysłuchiwałam się z wypiekami. Fascynowało mnie to, że grupa ludzi, mająca odmienne poglądy i wiarę, potrafi toczyć dyskusje na argumenty, bez udowadniania sobie racji. 

 

Studia czas start!

Podjęcie studiów nie było dla mnie łatwe, ponieważ wiedziałam, że będę je finansować samodzielnie. Dodatkowo nie mieszkałam wówczas w mieście akademickim więc studiowanie wiązało się z przeprowadzką lub dojazdami. Trudnością było także to, że kiedyś psychologia była prowadzona jedynie w trybie dziennym, czasami wieczorowym.

Po znalezieniu odpowiedniej uczeni i rozpoczęciu studiów, bardzo szybko okazało się, że wybrany kierunek to jest to. Pierwszy zjazd, utwierdził mnie w przekonaniu, że to jest miejsce dla mnie.

 

Weryfikacja wyborów

Jednak po dwóch latach studiów okazało się, że psychologia kliniczna nie jest czymś, co chcę robić przez całe życie. Odkryłam inne obszary w jakich może pracować psycholog, skupiając się na wzrastaniu, rozwijaniu, budowaniu – a nie terapeutyzowaniu, „naprawianiu”.

Pod koniec studiów uczestniczyłam w wykładzie prof. Martina Seligmana (University of Pennsylvania, USA). Był to jeden z przełomowych punktów w moim życiu. Okazało się bowiem, że obszar w którym się poruszam, poszukując miejsca dla siebie, jest zdecydowanie bardziej rozwinięty, niż mogłam sądzić. 

Obszarem tym był zupełnie nowy nurt w psychologii, zwany psychologią pozytywną, której twórcą jest wspomniany profesor. Wówczas ten nurt miał zaledwie kilka lat i niemal wcale nie mówiło się o nim w Polsce. Do dzisiaj nie należy do popularnych, pomimo tego, że jest najszybciej rozwijającym się nurtem w psychologii.

 

Doświadczenie zawodowe

Podczas studiów, pracowałam w różnych miejscach, jednak najdłużej zostałam w pracy, która gwarantowała mi kontakt z dziećmi. Ponownie zatem wygrała fascynacja człowiekiem. Bardzo wiele mnie ta praca nauczyła – nieustanny trening cierpliwości, uważności, współczucia i dawania siebie. Jedynym problemem był związek emocjonalny, jaki budowałam z dziećmi, co sprawiało, że trudno mi było zmienic pracę. Jednak ta praca, nauczyła mnie także odpuszczania.

Już w trakcie studiów, poszukiwałam możliwości pracy w zawodzie. Okazało się, że jest to niemożliwe, dopóki nie będę mieć w ręce dyplomu. Jedyną formą pracy był staż bezpłatny lub płatny – za który kilka tysięcy złotych miesięcznie zapłacić ma student.

Zatem zdobywanie doświadczenia zawodowego, okazało się być ogromnym wyzwaniem. Znacznie większym niż się tego spodziewałam. Znalazłam jednak miejsce, w którym zrealizowałam swoje praktyki zawodowe, a po ukończeniu studiów zostałam tam zatrudniona.

 

Wyobrażenie versus rzeczywistość

Jeżeli na słowo „psycholog/psycholożka” widzisz atrakcyjną, młodą kobietę na szpilkach, w idealnie dopasowanej ołówkowej spódnicy w klimatyzowanym, przestronnym gabinecie, która nigdzie się nie spieszy i dobrze zarabia – to puść ten obraz rodem z amerykańskich filmów w niepamięć.

W Polsce jest bardzo niska świadomość tego czym jest profilaktyka czy higiena psychiczna. Nie jest to dziwne, bo w zasadzie nigdzie się o tym nie mówi. Dodatkowo krążące stereotypy – do psychologa idzie tylko „wariat”, psycholog czyta w myślach, psychologia „nie działa” –  i związane z nimi emocje wstydu, poczucia bycia gorszym czy innym, sprawiają, że trudno w tym zawodzie o poczucie stabilności. 

Moje doświadczanie zawodowe po studiach, na etacie w Polsce pokazały, że system pracy jest stworzony w taki sposób, że bardzo często miałam związane ręce. Okazało się również, że kiedy chciałam pracować etycznie, było to bardzo, bardzo trudne.

Czułam, że praca gdzie działam wbrew sobie, wbrew swoim wartościom i zasadom spala mnie, że nie mam na to zgody wewnętrznej, że nie chcę takich „standardów pracy”. Mając wiedzę psychologiczną, wiedziałam, że trwanie w takim stanie dłużej, odbierze mi energię, mnóstwo zdrowia, a być może nawet sprawi, że zmieni się mój stosunek do ludzi.

Niestety doświadczenia korporacyjne, prowadziły mnie do bardzo podobnych wniosków – wyznaczane tam „standardy pracy”, nie były tymi, na które chciałam się godzić.

 

Praca na własnych zasadach

Jednak to nie wszystko. Okazało się, że metody pracy jakie mnie interesują, nie należą do tych popularnych, pomimo tego, że badania naukowe potwierdzają zasadność ich stosowania oraz efektywność. Metody te stosuję się np. w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Austrii. Jednak nie w Polsce.

Trudno było mi znaleźć miejsce dla siebie. Dlatego stworzyłam je sama. Zakładałam, że da mi to wolność w podejmowaniu decyzji o wybranych metodach, sposobach i czasie pracy.

Praca na własny rachunek to specyficzna forma pracy – jesteś specjalistą, marketingowcem, dbasz o swój PR, często tworzysz treści na stronę, do mediów społecznościowych, na ulotki czy plakaty, organizujesz różnego rodzaju wykłady i wystąpienia, kontaktujesz się z klientami, dbasz o kwestie księgowe i rozliczeniowe oraz o podnoszenie kwalifikacji zawodowych (ten zawód wymaga nieustannej nauki).

Konieczna jest także samodyscyplina, bo nikt nie będzie stać nad Tobą i „motywować” Cię do działania – terminy wyznaczasz samodzielnie. Zatem prowadzenie własnej działalności, nie jest dla wszystkich.

 

Łączenie różnych metod

Już w trakcie studiów wiedziałam, że w psychologi wykorzystuje się bardzo wiele narzędzi do pracy zarówno terapeutycznej, jak i rozwojowej. Oczywiście do dzisiaj nie wypróbowałam ich wszystkich na sobie, jednak z jogą mi się udało.

Po pierwszych zajęciach okazało się, że joga bardzo mi odpowiada. Po latach styczności z tą formą pracy z emocjami, oddechem i ciałem, stwierdziłam, że mi to nie wystarcza. Zdecydowałam się na kurs nauczycielski. Mój nauczyciel pochodzący z Indii, który jogi uczył się od pradziadka, dziadka i ojca, powiedział, że mam nie czekać – mam zacząć nauczać kiedy wrócę do domu.

Jednym z moich debiutanckich zajęć było prowadzenie jogi na International Boat of Culture Festival w Łodzi. Była to dla mnie duża próba, ponieważ pierwszy raz w życiu prowadziłam zajęcia w języku angielskim, co było ogromnym wyjściem poza strefę komfortu. Do dzisiaj fenomenalnie wspominam to doświadczenie.

 

Psycholog nie od „wariatów”

Wbrew stereotypowemu myśleniu wielu ludzi, psycholog to nie tylko specjalista kliniczny. To także specjalista pracujący w obszarach sportu, biznesu, efektywności, organizacji czasu czy tak jak ja – podnoszeniu jakości życia, by być bardziej szczęśliwym, uważnym i zdrowym. 

W swojej praktyce nie pracuję z osobami zaburzonymi, chorymi czy uzależnionymi. Pracuje z osobami, które przychodzą do mnie, bo chcą zmian – chcą mieć więcej czasu dla siebie, chcą czuć się mniej zestresowani, chcą nauczyć się odpuszczać, panować nad emocjami, komunikować potrzeby lub komunikować się efektywnie i wiele, wiele innych.

Wykorzystuję wiele narzędzi między innymi uważność (z j. ang. mindfulness), trening relaksacyjny, trening autogenny, racjonalną terapię zachowań, medytację, jogę. Patrzę na człowieka holistycznie (całościowo), jako na konstrukt, który posiada psychikę, ciało i duszę. Nie można lekceważyć żadnego z tych obszarów, bo one są składowymi tego, kim jest człowiek.

Współpracuję z ludźmi z całego kraju a także ze świata, dzięki temu, że działam nie tylko w gabinetach stacjonarnych w Poznaniu i w Kórniku koło Poznania lecz także w Wirtualnym Gabinecie czyli on-line.

Bardzo się cieszę, że mam możliwość przeniesienia swojej pracy do wirtualnej rzeczywistości, ponieważ wiem, że nie we wszystkich zawodach jest to możliwe. Dzięki takiemu charakterowi pracy, mogę docierać do znacznie większej grupy ludzi, niż było to możliwe jeszcze 15 lat temu.

Obecnie moja praca to nie tylko praca indywidualna z klientem, prowadzę wykłady i warsztaty, bloga , profil na FB, współpracuję z wydawnictwami, dziennikarzami czy portalami internetowymi. Zdarza mi się dzielić wiedzą w ramach artykułu pisanego przez kogoś, kto poszukuje wypowiedzi eksperta.

Zatem moje pole działania jest bardzo szerokie. Dodatkowo zajmuje się prowadzeniem zajęć jogi, w tym także jogi dla dzieci, co jest dla mnie z jednej strony odskocznią od tego, czym zajmuje się w gabinetach, a z drugiej strony jest to bardzo spójne z nurtem psychologii w jakim pracuję.

Każda praca ma swoje blaski i cienie. Mnie polskie realia związane z pracą psychologa bardzo rozczarowały. To była trudna szkoła, gdzie po 7 latach wysiłków i wyrzeczeń, mając juz dyplom w dłoni, na rynku pracy okazało się, że w zasadzie nie ma dla mnie miejsca.

Gdyby jednak ktoś zapytał mnie dzisiaj, czy żałuje tego wyboru i miejsca w którym jestem, powiedziałam z uśmiechem, że nie. Moja droga nie była i nadal nie jest łatwa, jednak robię to, co kocham – pracuję z ludźmi, pomagam im wzrastać, odczuwać radość z małych rzeczy, dziele się wiedzą. Zwyczaje pomagam w podniesieniu jakości życia, a jako psycholog wiem, że ma to ogromne znaczenie.

  • Fajna praca, robienie czegoś co się lubi to chyba najlepsze co możemy dla siebie zrobić! O psychologii pozytywnej coraz więcej się słyszy – i dobrze, bo uważam, że to ważna dziedzina, która pomaga ludziom wzrastać w życiu. Cudnie! <3

    • Zgadza się-kiedy sie robi to co sie lubi, działa to dobrze na nas i na ludzi jtórzy mają szansę z nami współpracować:)

      Cieszę się, że psychologia pozytywna nie jest dla Ciebie nowa:) Jeśli szukasz tekstów w duchu tego nurtu zapraszam na blig: http://www.psychetee.pl i na fb: @Psyche Tee😊
      Pozdrawiam ciepło

  • Niewiele brakowało, a też zostałabym psychologiem, ale po pierwszym roku studiów stwierdziłam, że to zajęcie nie dla mnie i nawet nie przystąpiłam do egzaminów 😉

    • Rozumiem:) Jesteś zadowolona z tej decyzji?:)

      • Oczywiście! Po co miałabym kontynuować studia, skoro wiedziałam już, że to zawód nie dla mnie? 😉

  • Jak dla mnie to właśnie trwa boom na psychologię pozytywną w Polsce. Nawet jeżeli nie widać tego tak bardzo w środowisku naukowym, to wszyscy ci coache, trenerzy rozwoju, mówcy motywacyjni są odzwierciedleniem tego.