Praca może być szansą na realizację siebie.

Proszę się rozpłaszczyć i usiąść wygodnie.

Chyba że deadline goni i nie masz czasu tego przeczytać, bo Twój szef czeka na Wyspach Kanaryjskich, pijąc drinka z parasolką (albo nie nie nie, na Kaukazie, w 2 z czterech baz, z których zaczyna się start na Elbrus) na projekt od Ciebie i nie za bardzo ma czas na Twoje tłumaczenia,

W takim razie wyłącz już tę stronę, bo szkoda czasu. Zajmij się pracą. 🙂


Nie sztuką jest pracować. Umie to każdy. Co prawda nie każdy ma ambicję lub talent do np. zarządzania grupą osób albo do wystąpień publicznych, ale świętą prawdą jest to, że każdy jakąś pracę może znaleźć – i lepiej lub gorzej ją wykonywać.

Wykonywać. Tylko po co? No właśnie. Jeśli nie pochodzisz z dynastii Carringtonów, gdzie praca to tylko dodatek do życia, w którym od rana pijesz drinka w apartamencie na najwyższym piętrze, a przy znajomych głupio mówić, że nie ma się pracy (więc ojciec założył Ci fundację, żebyś mógł udawać, że coś robisz) – to znaczy, że pracujesz dla pieniędzy.

Praca dla pieniędzy

Pieniądze dadzą ci możliwość przeżycia. Ty i co ważniejsze Twoje dzieci, będą mogły zjeść obiad, wyjść do kina, czy pojechać na wycieczkę szkolną.

Idziesz do pracy z miną smerfa marudy, na 8 rano z myślą, żeby zrobić swoje i wybiec o 16 niczym kojot za strusiem pędziwiatrem wbiegającym w tunel nadzei. Tylko po to, żeby chwilę później roztrzaskać nos o pomalowaną skałę rzeczywistości. Bo tak o to minęło kolejne 7 lat, a Ty dalej jesteś w tym samym miejscu.

Gzie leży wina? A no wina leży 2 zdania wcześniej, a dokładniej w momencie w którym „robisz swoje”.

Ja wiem, że jest dużo profesji, w których ciężko nam się wykazać. Ja rozumiem, że pakując maszynki do golenia, albo prasując koszule w pralni, trudno jest pokazać swoje walory zawodowe, ale nie wykazując się wcale, nie zostaniemy nigdy zauważeni.

Jak kierownik zmiany wyjedzie w Bieszczady, to naturalnym ruchem jest poszukanie kogoś, kto może go zastąpić, i teraz pomyśl: czy wezmą pod uwagę osobę, która tak sobie te żyletki w pudełko plastikowe pakowała przez 6 lat, czy tę osobę, która pakowała przez 6 lat te same żyletki, ale jak można było coś zmienić, albo zasugerować ułatwienie pracy to, to robiła?

Częstym zabiegiem rekrutacyjnym jest szukanie możliwości awansu osoby z wewnątrz organizacji. Poszukiwania osoby z zewnątrz, często zaczynają się, dopiero gdy środowisko nie pozwala na wyselekcjonowanie kogoś wyjątkowego.

A czy wiesz, że ta osoba, która pakowała te żyletki, to ona lubi żeglować? Jednak nie żegluje, bo produkcja płaci 1300 netto i starcza jedynie na opłaty i jedzenie. Ale za to kierownik dostaje już 2000 zł netto i z jednej wypłaty może odłożyć sobie na patent sternika, o którym zawsze marzył.

Pokaż się w pracy z jak najlepszej strony

Praca zawsze powinna być wykonywana jak najlepiej. Nie mówię tu o skoku o tyczce, bo nienaturalnym zachowaniem jest wygięcie się nad poprzeczką złożoną z kierownictwa i wskoczenie im prosto za biurko. Tak się dzieje, ale w bardzo skrajnych przypadkach. Wystarczy, że podskoczysz na tyle, żeby ktoś zauważył Twoje czoło, wzbudzi to jego zainteresowanie i może poda Ci rękę, żeby wciągnąć Cię wyżej. 

A wiesz po co? No właśnie po to, żeby pasja do rzeczy niezwiązanych z pracą mogła być zrealizowana.

Celem życia nie jest praca.

Praca jest jego nieodłączną częścią, ale to Ty nie mogąc się realizować, stajesz się coraz bardziej smutny, zgarbiony i siny.

Spełnianie marzeń jest Twoim power bankiem. To, to Cię ładuje do dalszego działania, bo przestajesz patrzeć na pracę, jak na zło konieczne. Widzisz w niej szansę na dalszą realizację siebie. Ty stajesz się lepszym pracownikiem, a wtedy praca pozwala Ci realizować swoje własne cele.

Nie zgodzę się, że picie drinka na Kanarach to hobby. Jeśli tak uważasz, to są specjalne spotkania dotyczące tego tematu. 🙂 Ale zwiedzanie Teneryfy i poznawanie miejsc znanych tylko z pocztówek – to już co innego.

Praca może być szansą na realizację siebie

Małe, rodzinne firmy zawsze będą promowały synów wujów, ale duże korporacje już niekoniecznie.

Ten Pan z początku tekstu, co czeka na swoje pierwsze wejście na Elbrus, to nie jest farciarz, który jest Twoim dyrektorem. To jest człowiek, który dawno temu zrozumiał, że pieniądze nie spadają z nieba, a za większość marzeń trzeba płacić. Zrozumiał, że tragarz noszący jego sprzęt, też jest w pracy i też musi dostać wynagrodzenie.

Jego praca jest wymagająca, on też wymaga czegoś od Ciebie, bo jego celem nie jest wyżywanie się na innych. Jego celem jest dobrze wykonywać swoją pracę, aby móc poza nią robić coś, co kocha.


Więc nim zaczniesz komuś zazdrościć statusu, stanowiska lub sławy, to zastanów się, czy przypadkiem nie warto rozmontować złych emocji i przebudować ich na silnik do działania. Hm? 🙂

  • Bardzo ciekawy wpis.
    Daje do myślenia. Pozdrawiam. 🙂

  • Monika Fiszer

    Bardzo mądrze napisane. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy migają się jak mogą od obowiązków, chodzą skwaszeni po firmie i ciągle sieją ferment narzekania. Oni nigdy nie będą zadowoleni, ani z pracy, ani ze swojego miejsca w firmie. Nikt go nigdy nie doceni, bo nie ma za co. Zawsze się staram robić to, co robię najlepiej jak umiem. Wiadomo, czasem zdarzają się dni, chwile , kiedy mi się nie chce i mam ochotę przeczytać cały internet, zanim zabiorę się za coś produktywnego. Ale to właśnie wyjątki od reguły.

    Wszystkim życzę satysfakcji z pracy i radości z życia.

    Monika

  • Jeśli ktoś naprawdę lubi, to co robi, albo raczej – robi to, co lubi, to wtedy, jak najbardziej można się w pracy realizować 🙂

  • Pingback: Matura 2017: Czy praca jest obowiązkiem czy pasją? - Planowanie kariery()

  • Agnieszka

    Swietny wpis! Pozdrawiam 🤗