Dziennikarz – wakacyjna praca czy zawód przyszłości?

Dzisiaj mamy 8 dzień miesiąca, więc zapraszam na post gościnny. W dzisiejszym dniu mam przyjemność gościć Izabelę, która jest dziennikarką i opisuję swoją drogę do tego zawodu. 🙂


Do tej pory w życiu zajmowałam się różnymi rzeczami, lecz zawsze czerpałam ogromną przyjemność z pisania.

Paradoksalnie, język polski bardzo długo nie był moim ulubionym przedmiotem w szkole, a jednak zdecydowałam się na studia filologiczne. A swoje pragnienia pisarskie zaczęłam realizować zajmując się dziennikarstwem.

Studia, a rzeczywistość

Studiując już filologię polską, będąc na specjalności nauczycielskiej, czułam wewnętrzną potrzebę pisania.

I tak zakładałam blogi z przemyśleniami, zajmowałam się dziennikarstwem obywatelskim i pisywałam do magazynów studenckich. Gdy pewnego dnia, zupełnie przypadkiem, odkryłam, że ktoś skopiował moje teksty i zamieścił je na jednym z portali, poczułam ogromny żal, że ktoś wykorzystał moją pracę, potraktował jako swoją i jeszcze na tym zarobił, więc dlaczego ja jeszcze nie zarabiam?

Chyba to było bodźcem, który sprawił, że uwierzyłam w siebie i swoją twórczość.

Kolejnym etapem było szukanie kontaktów z redakcjami, które oferują wynagrodzenie za teksty. Podczas jednych z wakacji poszukiwałam dodatkowego zajęcia, które podreperowałoby mój studencki budżet. Ponieważ w moim rodzinnym mieście nie było zbyt wiele możliwości, najatrakcyjniejszą opcją wydała mi się możliwość współpracy z lokalną gazetą.

Praca na wakacje, czy przyszły zawód?

Zaczynałam z pewnością, że jest to moja praca jedynie na wakacje, a kilka miesięcy po zakończeniu studiów nadal należałam do zespołu redakcyjnego.

Praca ta nauczyła mnie organizacji czasu, współpracy z różnymi typami ludzi, zdobycia informacji tam, gdzie – rzekomo – nikt nic nie wie, a także otworzyła drogę do uczestniczenia w wielu ciekawych przedsięwzięciach. A po kilkuletniej przerwie na inne zajęcia, powróciłam do pracy w lokalnej prasie.

Czy zawsze marzyłam o dziennikarstwie? Nie! Jako nastolatka miałam całkiem inny plan na swoje życie, jednak los zdecydował, że zamiast wymarzonych studiów prawniczych wybrałam filologiczne, a zamiast stanąć za biurkiem szkolnym, zaczęłam pisać.

I z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że droga do dziennikarstwa nie ma zbyt wiele wspólnego ze studiami na tym kierunku.

Oczywiście, niektóre osoby po dziennikarstwie, po odbyciu praktyk w redakcji, zostają w niej, jednak większość redaktorów z którymi miałam okazję współpracować, zawsze bardziej ceniła sobie wyspecjalizowanie w określonej dziedzinie. Dlatego jeśli ktoś z Was marzy o pracy w mediach, niech wybierze jakiekolwiek studia, tylko nie dziennikarstwo. 

Dziennikarstwo – czy to łatwa praca?

Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić, czy jest to łatwa praca. Wszystko zależy od redakcji i zasięgu medium.

Praca w gazecie lokalnej nie zawsze zapewnia ciekawe tematy, czasem nawet zbyt mocno wyczula na zagadnienia z sąsiedztwa, na które mało kto zwraca uwagę.

Jeśli trafiam na tematy, które lubię lub biorę udział w ciekawych wydarzeniach – wtedy czuję, że to, co robię, jest nie tylko moją pracą, ale i źródłem satysfakcji. I chociaż zawód dziennikarza nie należy do gwarantujących stabilność na rynku pracy, to jednak nie żałuję, że zajmuję się pisaniem.

A pragnienie tworzenia treści na interesujące mnie tematy realizuję blogując – na moim blogu Fajna sprawa. Poruszam tam tematykę lifestyle’u, urody i literatury, wiele miejsca poświęcam też zdrowemu trybowi życia.

Jestem pewna, że gdyby nie pisanie zawodowo, to nie zajęłabym się blogowaniem na poważne, tak jak teraz.

Niezależnie od tego, jak potoczy się moja kariera redakcyjna, mam nadzieję, że blog będzie się rozwijał, a połączenie moich zainteresowań z doświadczeniem uczyni z niego miejsce przydatne wielu kobietom.


A czy Ty marzyłeś kiedyś o pracy dziennikarza?

  • Najważniejsze, to iść za swoją pasją 🙂 Ja długo myślałam, że studia geograficzne niewiele mi dały (albo dały ogromnie dużo, bo w końcu tam poznałam mojego męża), ale jednak czasami ten geograf ze mnie wychodzi i teraz przyda się przy pracy nad kolejną książką, którą właśnie opracowuję 🙂

    • Super! Właśnie to jest wspaniałe, gdy potrafi się znaleźć mocną stronę tego, co jeszcze nie tak dawno uważaliśmy za mało przydatne. 😉 Gratuluję 🙂

  • Renata Więckowska

    Też skonczylam filologię polską i po porzuceniu marzeń o pisaniu startuję z blogiem żeby wreszcie robić to co lubię bo przecież nie ma nic do stracenia.

    • Też tak pomyślałam zakładając mojego obecnego bloga 😉 I nawet bardziej się realizuję przy pracy nad nim niż podczas pracy w gazecie lokalnej, jednak wynika to z tego, że blog jest po prostu moim wytworem, piszę o czym chcę, kiedy chcę, o moich pasjach. Tu nie ma z góry narzuconej linii programowej. 😉 Pozdrawiam i życzę wiele satysfakcji z blogowania. 😉

  • Monika Fiszer

    ciekawa porada – chcesz być dziennikarzem, nie idź na dziennikarstwo. Ponieważ (jako czytelnik) zauważam w prasie, szczególnie lokalnej i codziennej, pogorszenie standardów dziennikarstwa, brak dociekliwości i sumienności w podejściu do tematu, to się zastanawiam, czy to nie jest właśnie rezultatem podążania za tą radą.

    • Myślę, że studia dziennikarskie same w sobie są dobre pod tym względem, że uczą warsztatu. Ale tego można nauczyć się poprzez praktykę. Wydaje mi się, że cenniejsze jest wykształcenie kierunkowe (np. ekonomiczne, a nawet socjologiczne – piszę “nawet”, bo niektórzy śmieją się z tego kierunku). dzięki czemu można lepiej działać w określonej dziedzinie, gdy pisze się dla konkretnego działu.

      • Monika Fiszer

        to racja – kierunkowe wykształcenie jest bardzo ważne, bo to też bez sensu, kiedy dziennikarz zna się na wszystkim po trochu a tak naprawdę na niczym.